Od dziecka kochałem góry. Moimi  najczęściej odwiedzanymi z racji miejsca zamieszkania i stosunkowo nie dalekiej odległości były Karkonosze. Wiele razy zdeptałem szlaki w okolicach ukochanej Samotnii. Kiedy Marlena i Grzegorz powiedzieli mi, że ich pasją są górskie wycieczki wiedziałem, że jest wspólne flow między nami.

Sesja ślubna w Tartach

Gdzie mogliśmy zatem zaplanować plener ślubny ? Wiadomo, że w górach. Tak jak mnie oczarowały Karkonosze tak ich Zakopane. W sumie w Zakopanem byłem tylko raz, więc pomysł był zachęcający. Marlena i Grzegorz znają te góry jak własna kieszeń, dla mnie ta wyprawa była odkrywaniem nowych szlaków.

Plener ślubny w Zakopanem

Wjechać na Kasprowy Wierch i tam wykonać sesję ślubna w Tatrach jak robi większość ? Nie, to by było zbyt proste. Wybraliśmy się więc pieszo. W sumie w górach spędziliśmy 7 godz. pokonaliśmy przy tym ponad 5 km po kamienistych szlakach. Byliśmy nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, na ukwieconych tatrzańskich polanach. Pogoda dopisała nam idealnie. Miejsce okazało się magicznym. Niesamowity pejzaż, przestrzeń, czystość kolorów.

Wybrane zdjęcia z kilkudziesięciu jakie powstały podczas tej górskiej sesji możecie zobaczyć poniżej.

 

Czy rzeczy dzieją się z przypadku ? Zawsze tak myślałem, ale tym razem podczas tej sesji ślubnej w górach moja teoria miała zostać mocno zachwiana.Idziemy górskim szlakiem. Ona w białej sukni, on w garniturze z wielkim trekkingowym plecakiem, ja za nimi obładowany sprzętem fotograficznym. Po drodze mijamy turystów. Nasz widok wywołuje uśmiechy na twarzach ludzi, składają młodym życzenia, gratulują pomysłu, padają słowa podziwu.W jakimś momencie rzucam, że brakuje nam tylko księdza na tej wycieczce.Idziemy dalej. Zatrzymuje nas turysta. Pyta czy może zrobić sobie zdjęcie z młodymi. Podaje im dłoń i mówi „Wiecie co ? Jestem księdzem. Błogosławie Was”.
Czy wierzycie teraz, że czasami rzeczy dzieją się nie bez powodu ? Ja po tej sesji ślubnej w Tatrach już tak.