Pewnego sierpniowego dnia na sesję rodzinną w plenerze umówiła się ze mną Agnieszka, Łukasz i ich syn Oskar. Lato było w pełni. Skwar, upał i wszystko co temu towarzyszy. Naturalnie na zdjęcia wybraliśmy się tuż przed zachodem słońca. W tych godzinach w sierpniu można liczyć na piękny zachód słońca.

Sesja rodzinna w plenerze

Zgodnie z wszelkimi znakami na niebie i prognozami pogody aura nas nie zawiodła. Trafiliśmy idealnie z warunkami do zdjęć. Zachodzące słońce wykreowało nam magiczny klimat na fotografiach. Mieliśmy piękne, ciepłe zachodzące słońce. Mieliśmy też komary, no ale na to niestety wpływu nikt nie miał 🙂

sesja w okolicach Głogowa

Komary dało się okiełznać, Oskara nie. Na szczęście rzecz jasna, bo taki wulkan energii sprawił, że wszędzie było go pełno, a jak jego to i mnie z aparatem. Na pewno nie można powiedzieć, że była to jedna z tych spokojnych rodzinnych sesji zdjęciowych. Tu był ogień od samego początku 🙂 Na miejsce naszej sesji wybraliśmy rozległe nadodrzańskie łąki w okolicach Głogowa.