Pewnego czerwcowego poranka na moją skrzynkę pocztową przyszedł taki oto email:

„Cześć, Bardzo podobają mi się Twoje prace. Chciałabym, abyś wykonał dla nas sesję dziecięco – rodzinną, bez okazji, spontanicznie. Syn będzie miał skończone 10 miesięcy. Sesja może odbyć się w dowolnym dniu tygodnia (…) Oczywiście, jeśli zostały jakieś wolne terminy w grafiku. Pozdrawiam, Olka”

sesja rodzinna w Głogowie

Niespełna miesiąc później. Ja w roli fotografa rodzinnego, Ola w roli sprawczyni sesji, Gustav w roli głównego powodu sesji i Marcin (właściciel świetnego, papierowego kapelusza, którego do dzisiaj zazdroszczę ) w roli taty Gustava i męża Oli spotkaliśmy się na sesji rodzinnej w Głogowie. Piękny ciepły lipcowy dzień. Późne godziny popołudniowe. Lekko zachodzące słońce. Zielono, sielankowo, zwiewnie. Było jak chciała Ola : rodzinnie, bez okazji i spontanicznie. Uwielbiam takie sesje rodzinne. Zdjęcia wykonaliśmy tuż pod Głogowem.