Ola i Paweł znaleźli mnie (swojego przyszłego fotografa ślubnego) przez internet. Pomógł nam się poznać niezawodny „wujek Google”. Szukając fotografa ślubnego z Wrocławia natrafili na moją stronę internetową i na moje fotografie. Napisali czy „Czy masz wolny termin?”. Ja, że „tak”. Oni, że chcą się spotkać, ja że bardzo chętnie. Jednym słowem, tak jak to się zwykle odbywa.
Krótka wymiana emaili, dogodny termin i spotkaliśmy się pierwszy raz. Rozmawialiśmy o mojej fotografii ślubnej, o ich przyszłym ślubie, o marzeniach i oczekiwaniach, i o tym że oboje mieszkają w Niemczech, i że w zasadzie cała ich organizacja ślubu odbywa się online.
Pół roku później cała nasza trójka spotkała się na sesji narzeczeńskiej w Legnicy.

sesja narzeczeńska Legnica

Paweł wychował się w małej miejscowości pod Legnicą, po czym wyjechał z kraju i zamieszkał na stałe w Niemczech. Wszystkie jego młodzieńcze wspomnienia, były jednak związane z Legnicą. Plener w rodzinnych stronach wydał nam się więc oczywistym i idealnym pomysłem na sesję narzeczeńską dla Oli i Pawła. Był spacer po rynku i zakamarkami starej części miasta. Była oczywiście też kawa i ciastka 🙂 Zarówno Ola jak i Paweł od samego początku zdjęć byli bardzo naturalni. Zero stresu i spięcia. Totalny luz. Trochę tak, jakby mnie tam wcale nie było, albo jakbyśmy znali się od dawna. Szczególnie Ola. Ciągle uśmiechnięta i tryskająca energią. Typowy wulkan pozytywnych emocji.

plener w Legnicy

Sesja dała nam możliwość poznać się bliżej. Mi było łatwiej fotografować później na ich weselu i na naszej sesji ślubnej w górach. Wiedziałem jacy są, jak się zachowują przed obiektywem i czego oczekują od mnie, jako fotografa ślubnego. Ola i Paweł natomiast przekonali się, że przy mnie mogą czuć się swobodnie i na luzie.

Sesja narzeczeńska, to zawsze fajna opcja by odwiedzić ulubione miejsca, spotkać się i spędzić wspólnie cały dzień. Nie każda para mieszka blisko siebie. Czasami nauka, praca, różne miasta, w których się mieszka, nie dają wystarczająco sposobności, by nacieszyć się sobą.

Zdjęcia z tego dnia wzbogaciły później album ślubny Oli i Pawła, ale też posłużyły jako ilustracje do zaproszeń ślubnych.