sesja ciążowa

Mam na imię Kasia i jestem jedną z największych fanek Maćka. A właściwie nie samego Maćka (chociaż jest fajnym facetem), ale Jego oka! Oka fotografa, który potrafi zatrzymać najpiękniejsze chwile w jednej fotografii.
Nasza historia zaczyna się tam, gdzie czat wirtualnej polski. Tam poznałam mojego męża, z którym po pół roku znajomości, postanowiłam stanąć na ślubnym kobiercu. Od czego każda młoda para zaczyna przygotowania do ślubu „No of kors od zaręczyn”  ale nie my. Ja ? mimo, że po ślubie jesteśmy 3 lata ? na oświadczyny nadal czekam [ no, ale to inna historia].

Kasia i Paweł z Lubska

Wracając  do tematu, my zaczęliśmy nasze przygotowania od poszukiwań fotografa ślubnego. Wiedzieliśmy od razu, że zależy nam na wyjątkowej pamiątce. O pięknym fotoreportażu. Reportażu, który poprzez zdjęcia oddałby piękno, doniosłość całej uroczystości oraz fun i szaleństwo z zabawy weselnej. Oczywiście kto się nam przysłużył wtedy? Tak! Tak! Wujek Google.
Wśród miliona odpowiedzi na nasz wpis, pojawiła się strona Maćka. Weszliśmy i zostaliśmy na niej dobre kilka dni! Już wiedzieliśmy, że to ON. To Jego spotka ten jakże wielki i cudowny zaszczyt uwiecznienie naszej przysięgi.
Pierwsze zdjęcia, które zauważyliśmy na stronie www, pokazały, że to jest to, czego my szukaliśmy! Ta chwila, ten moment zatrzymany w jednym pstryku. Emocje, radość i wzruszenia. Ogromna miłość! To wszystko można było odczytać z Jego prac.
Wymieniłam z Pawłem (Paweł to mój osobisty, prywatny i najwspanialszy małżonek, wówczas nie narzeczony- bo wspominałam, że zaręczyn nie było :P, ale partner, w niektórych kręgach zwany konkubentem. ) spojrzenie i od razu napisaliśmy mejla. Nie wybraliśmy daty naszego ślubu zgodnie z panującymi kryteriami. Miesiąc nie miał literki R, nie było to lato ani nawet wiosna czy jesień. Dobraliśmy datę tak, aby Maciek miał wolny termin dla nas. Wszystko inne byliśmy w stanie podporządkować, bo Maciek (oprócz nas) był najważniejszy na naszym ślubie. Serio! Kochamy nasze rodziny i przyjaciół, ale to dla Maćka byliśmy w stanie wybrać jakikolwiek termin, aby tylko On był. No i był! Zwłaszcza, że kontakt z Maćkiem nawiązaliśmy na 2 czy 3 miesiące przed uroczystością, wiec bardzo późno. Ale udało się! BYŁ!
Nie wiem jak to się stało i co się stało, ale jedno jego spojrzenie i tak jakoś ten aparat mnie już nie przerażał. A należę do osób, które się bardzo spinają przed obiektywem. Maciek potrafi jednym okiem łapać ostrość, a drugim normalnie uśmiechał się do mnie i wiedziałam, że krzywda mi się nie stanie. Krzywda fotograficzna znaczy się.
Pracę, jaką wykonał, trudno jest opisać słowami. To trzeba zobaczyć. Cudowne zdjęcia. Zero przerysowania, sztuczności, póz i ustawek. Wszystko bardzo naturalne. Pięknie zatrzymane chwile. Na uroczystości był praktycznie niezauważalny, przemykał jak cień. Nie zakłócał swoja osobą uroczystości ani zabawy. A po zdjęciach widać, że był wszędzie tam, gdzie powinien być! Najważniejsze, najśmieszniejsze, najcudowniejsze chwile mamy uwiecznione. I proszę mi wierzyć, że często wracamy do tego albumu. Wracają wspomnienia. Cudowne wspomnienia!!!
Byliśmy zadowoleni tak bardzo, że wiedzieliśmy, że Maciek zostanie naszym fotografem rodzinnym.

Jak tylko okazało się, że jestem w ciąży to wiedziałam, ze sesja ciążowa musi być i naturalnie to Maciek będzie pstrykał foty mojego brzucha! Zależało nam na intymności, żeby zdjęcia były w naszym mieszkaniu. Dla Maćka każda nasza prośba jest do zrealizowania. Elastyczny jest bardzo! Przyjechał! Jakkolwiek to zabrzmi: przyjechał z całym swoim sprzętem!!!! To był cudowny dzień. Wstydziłam się na początku. A jakże!!! No, ale kto by się nie wstydził. W końcu rozmiarów modelki nie mam. Ale jak zawsze Maciek swoją osobą, stylem bycia wprowadza luźną atmosferę, że zapominałam o wstydzie, bo wiedziałam, że zdjęcia będą piękne. Przecież miałam już próbkę Jego talentu (tak! TALENTU! Nie boję się użyć tego słowa) podczas naszego ślubu.  Sesja stała się zabawą. Kredki, jajka, pies, ba! Nawet mój mundur poszedł w ruch! Zdjęcia wyszły świetne! Naturalne, a ja jakaś taka ładna! No, ale mówią, że ciąża zmienia kobietę. Ale ja i tak swoje wiem! To Maciek potrafi to piękno z kobiety wyciągnąć jednym pssssssssssstrykiem.
Albumy są w pięknej oprawie. Zajmują wyjątkowe miejsce w naszym mieszkaniu! Znajomi, rodzina są zachwyceni oglądając zdjęcia.
Zdjęcia są niepowtarzalne. Oryginalne! A przede wszystkim, na czym nam bardzo zależało: są NATURALNE!
W maju odbędą się chrzciny naszej córeczki. Zgadnijcie kto będzie fotografował dla nas tą uroczystość?
Nie może się odbyć żadna uroczystość rodzinna u nas bez obecności Maćka. Ja wiem, że Maciek fotografując stara się pokazać to, czego bez Niego (bez Jego oka), nikt by nie zauważył. Czego ja nie widzę patrząc na siebie co dzień lusterku. To jest jak magia. Magiczne uchwycenie tego, co ulotne. Chwili.
Jakbym mogła w jednym zdaniu opisać prace Maćka? Jego poświęcenie, zaangażowanie?
Po prostu napiszę to, co doskonale odzwierciedla to, co czuję i to co jest, że Maciek „patrzy oczyma, a fotografuje sercem” i to jest to, co sprawia, że oglądając Jego zdjęcia ja czuję się znów jak Panna Młoda (zestresowana przysięgą w kościele i wyluzowana, tańcząca boso na stole) i jak Przyszła Mama (bezgranicznie mocno zakochana we własnym brzuszku, w brzuchu, w którym jest nowe życie, tak upragnione i wyczekane).
Maćku dziękujemy! Do zobaczenia na chrzcinach naszej córy!
[a kto wie, może następnym razem uwiecznimy chwile narodzin naszego drugiego dziecka, jak przyjdzie odpowiednia pora i czas? „hu nołs?!”. Z Tobą nawet poród może być pięknie uwiecznionym wydarzeniem, a ja wiem, że wstydu by nie było z mojej strony, „noł stres”].
Pozdrawiamy i odliczamy czas do spotkania.
Kasia