Klasycznie, kilka dni po ślubie z parą młodych nowożeńców wybrałem się na sesje plenerową. Padło hasło „jezioro, zieleń, przyroda”. Jako rodowity mieszkaniec położonej wśród jezior woj. lubuskiego mieściny o nazwie Sława, nie oparłem się pokusie by przytargać tam kolejną parę młodych. Tu zawsze czuję się jak u siebie. Mimo wyemigrowania do (podobno) bardziej cywilizowanego Głogowa [...]
Klasycznie, kilka dni po ślubie z parą młodych nowożeńców wybrałem się na sesje plenerową. Padło hasło „jezioro, zieleń, przyroda”. Jako rodowity mieszkaniec położonej wśród jezior woj. lubuskiego mieściny o nazwie Sława, nie oparłem się pokusie by przytargać tam kolejną parę młodych. Tu zawsze czuję się jak u siebie. Mimo wyemigrowania do (podobno) bardziej cywilizowanego Głogowa z chęcią wracam na stare śmieci.
Kilkakrotnie słyszałem zarzuty „dlaczego tak mało zdjęć”. OK! Tym razem pokażę sporą część jednego wybranego materiału. Kilkadziesiąt zdjęć. Ślub to dla mnie dość wyjątkowy, bo nie dość, że byłem nadwornym fotografem, to dodatkowo byłem gościem. Każdy zawodowy fotograf ślubny w tym momencie pewnie głośno się zaśmieje :-) Prawda… nie da się być i jednym i [...]
Kilkakrotnie słyszałem zarzuty „dlaczego tak mało zdjęć”. OK! Tym razem pokażę sporą część jednego wybranego materiału. Kilkadziesiąt zdjęć. Ślub to dla mnie dość wyjątkowy, bo nie dość, że byłem nadwornym fotografem, to dodatkowo byłem gościem. Każdy zawodowy fotograf ślubny w tym momencie pewnie głośno się zaśmieje :-) Prawda… nie da się być i jednym i drugim. W rzeczywistości biegałem cały dzień z aparatem z jedną czy dwiema małymi przerwami na uszczęśliwienie mojej żony wspólnym tańcem. Po godz. 1:00, gdy oficjalnie „złożyłem broń” do plecaka, było mi już wszystko jedno… Ten ślub wykończył mnie jak mało który. Zabawa weselna była dosłownie „na wysokich obrotach”.
Mała prywata :-)
Plener. Kilka dni po ślubie. Wolsztyn – miasto znane z jedynej w europie czynnej parowozowni. Bez pociągów, nie mogło się zatem obyć.
Kilka dni po ślubie Magdy i Piotra wybraliśmy się na sesje plenerową w okolice Wałbrzycha. Wybór padł na malowniczo położony Zamek Książ. W sesji zdjęciowej udział wzięli: Magdalena w roli Panny Młodej, Piotr w roli Pana Młodego, Syn nr 1 w roli bliźniaka nr 1, Syn nr 2 w roli bliźniaka nr 2, Stanisław Wesołowski [...]
Kilka dni po ślubie Magdy i Piotra wybraliśmy się na sesje plenerową w okolice Wałbrzycha. Wybór padł na malowniczo położony Zamek Książ.
W sesji zdjęciowej udział wzięli:
Magdalena w roli Panny Młodej,
Piotr w roli Pana Młodego,
Syn nr 1 w roli bliźniaka nr 1,
Syn nr 2 w roli bliźniaka nr 2,
Stanisław Wesołowski w roli gawędziarza, „szefa planu”, blendziarza, oświetleniowca i tragarza napoi,
Ja w roli operatora sprzętu fotograficznego.
Staszek przygotowujący w skupieniu modeli do zdjęcia „tygrysi skok”. Pełna powaga sytuacji, plan oświetleniowy pod kontrolą :-)
„Tygrysi skok” w wersji finalnej.
Na koniec kilka słów podziękowań dla Staszka. Dzięki kolego raz jeszcze za pomoc. Co dwie głowy to nie jedna, a o dobrego operatora blendy wiadomo nie jest łatwo. Co prawda nasze wyobrażenia każdego kadru były zupełnie inne, ale myślę, że efekt wyszedł dzięki temu ciekawy. Gdy Ty ustawiałeś modeli do zdjęć sylwetkowych ja robiłem portrety :-)
Z racji powrotu do korzeni, czyli zakupu fuji S5pro, parę zdjęć moich domowych modelek. Dwa słowa o aparacie. Lustrzanki fuji mają w sobie coś magicznego. Dla większości moje słowa będą niezrozumiałe, ale każdy kto zetknął się z fuji wzdycha nad kolorystyką i plastyka obrazu. S5 to aparat specyficzny. Powolny, nietypowa 6mpix matryca interpolowana do 12mpix, [...]
Z racji powrotu do korzeni, czyli zakupu fuji S5pro, parę zdjęć moich domowych modelek. Dwa słowa o aparacie. Lustrzanki fuji mają w sobie coś magicznego. Dla większości moje słowa będą niezrozumiałe, ale każdy kto zetknął się z fuji wzdycha nad kolorystyką i plastyka obrazu. S5 to aparat specyficzny. Powolny, nietypowa 6mpix matryca interpolowana do 12mpix, zapis obrazu w iście emerytalnym tempie, a o „szybkości” AF nawet nie wspomnę. Jest jednak pewna spora zaleta tego aparatu – cena. W dobie szalejącego wzrostu kursu dolara i ciągłych podwyżek cen sprzętu fuji jakoś nie drożeje. Za body fuji S5pro zapłaciłem mniej więcej 1/4 wartości mojego podstawowego aparatu „roboczego”. Czy fuji robi złe zdjęcia ? Oceńcie sami.
Dziś zdjęcia z czwartego zlotu FFŚ. Wiedzę chłonąłem, napoje wyskokowe spożywałem, baterie przed sezonem naładowałem, no i dobrze się przy tym bawiłem. Poniżej krótka fotorelacja. Uroczysta kolacja inaguracyjna Jak można było się spodziewać aparaty szybko poszły w ruch Nie tylko aparaty Niektórzy próbowali powstrzymać mnie przed fotografowaniem Byłem na celowniku Ważna część zlotu. Nie dopuścić [...]
Dziś zdjęcia z czwartego zlotu FFŚ. Wiedzę chłonąłem, napoje wyskokowe spożywałem, baterie przed sezonem naładowałem, no i dobrze się przy tym bawiłem. Poniżej krótka fotorelacja.
Uroczysta kolacja inaguracyjna
Jak można było się spodziewać aparaty szybko poszły w ruch
Nie tylko aparaty
Niektórzy próbowali powstrzymać mnie przed fotografowaniem
Byłem na celowniku
Ważna część zlotu. Nie dopuścić do odwodnienia !
Plener – ćwiczenia strobistowe, czyli jak dobrze błyskać w terenie
Wreszcie poznałem Jakuba :-)
Niektórzy mocno się lansowali
Moje próby z fuji S5pro
Ciekawostka. Lustrzane manualne 500 mm podpięte do cyfrowego body. Jakość pozytywnie mnie zaskoczyła.
Degustacja win :-)
… i piwa
Przy okazji odwiedziłem XII Targi FOTO-VIDEO w Łodzi
Ciekawsza część targów :-)
Na zakończenie Andrzej Mielcarek w roli modela :-)
W zlocie udział wzięli: Zbigniew Kruk, Kuba Cichocki, Grzegorz Pędzich, Tomasz Burzała, Andrzej Mielcarek, Robert Wróblewski, Anna Moszczyńska – Bąk, Łukasz Bąk, Kacper Olejnik, Monika Wasylewska, Konrad Wasylewski, Asia Zep, Arkadiusz Zep, Paweł Kaniuk, Dagmar Łosowski, Marcin Kowalczyk, Michał Zagórny, Sylwia Mucha, Sergiusz Pęczak, Jerzy Kosmala – abpc, Piotr Połoczański, Marcin Melanowicz, Błażej Maziarz, Adam Kozłowski, Grzegorz Sztybel, Adam Kasprzak, Mariusz Borowicz, Tomasz Tomanek, Jakub Majewski, Grzegorz Grzejszczak, Dariusz Szubiński, i ja
Na koniec mały bonus. Film by Zbyszek Kruk. Czerwona koszula w kratę, czerwony polar, czarny bezrękawnik, lanserskie czarne okulary – to ja :-)
„Szewc w dziurawych butach chodzi”. To przysłowie do mnie pasuje jak ulał. Buty mam bez dziur, ale zdjęć z własnym wizerunkiem jak na lekarstwo, a zdjęć z Hanią to już prawie wcale :-) Korzystając z okazji, że mama smacznie chrapała na kanapie, porwałem moją mała modelkę na mini sesję łazienkową.
„Szewc w dziurawych butach chodzi”. To przysłowie do mnie pasuje jak ulał. Buty mam bez dziur, ale zdjęć z własnym wizerunkiem jak na lekarstwo, a zdjęć z Hanią to już prawie wcale :-) Korzystając z okazji, że mama smacznie chrapała na kanapie, porwałem moją mała modelkę na mini sesję łazienkową.
To był mój piąty koncert Dżemu. Tym razem Wrocław, Wytwórnia Filmów Fabularnych, piątkowy wieczór. Muzycznie – poprawny, ale bez większych emocji. Wizualnie – fantastyczne światła. Niestety, fotograficznie byłem lekko uziemiony. Życie mnie ostatnio rozpieściło, przywykłem do fotografowania koncertów w dość komfortowych warunkach. Tym razem nie posiadałem akredytacji, mój urok osobisty nie przekonał ochrony, tak więc [...]
To był mój piąty koncert Dżemu. Tym razem Wrocław, Wytwórnia Filmów Fabularnych, piątkowy wieczór. Muzycznie – poprawny, ale bez większych emocji. Wizualnie – fantastyczne światła. Niestety, fotograficznie byłem lekko uziemiony. Życie mnie ostatnio rozpieściło, przywykłem do fotografowania koncertów w dość komfortowych warunkach. Tym razem nie posiadałem akredytacji, mój urok osobisty nie przekonał ochrony, tak więc dane mi było tylko i wyłącznie fotografowanie spośród tłumu. Metodą na „bezczelnego” przepchałem się tuż pod bramki pod sceną. Z tej pozycji mogłem fotografować. Przemieszczanie się nie było możliwe. Zmiana szkieł była maksymalnie utrudniona. Jak powiedziała Agata, cyt. „To jest prawdziwa fotografia ekstremalna.”
Małe dzieci maja to do siebie, że trzeba do nich mówić dużo. Mówić ciągle i nie koniecznie z sensem. Wtedy skupiają swoją uwagę, płacz ustaje i pojawia się miły grymas na twarzy. Gadam więc do Hani różne rzeczy, Nie wiem czy coś z tego rozumie, ale śmieje się przy tym bardzo. Hania lubi kołysanki. Mistrzynią [...]
Małe dzieci maja to do siebie, że trzeba do nich mówić dużo. Mówić ciągle i nie koniecznie z sensem. Wtedy skupiają swoją uwagę, płacz ustaje i pojawia się miły grymas na twarzy. Gadam więc do Hani różne rzeczy, Nie wiem czy coś z tego rozumie, ale śmieje się przy tym bardzo. Hania lubi kołysanki. Mistrzynią śpiewu jest w naszym domu mama. Niestety co dzień od wczesnych godzin porannych słyszę w całym mieszkaniu autorską kołysankę Agaty. Pieśń leci jakoś tak, cyt. „Jestem Hania, Hania Służenko, fotografka agrafka”. Pewnie coś pokiełbasiłem, ale słysząc to kilkanaście razy dziennie może się pomylić :-) Mam talent to przy tym „amatorszczyzna”. Gust muzyczny mojej córki nie jest jednak jeszcze określony i jej to się akurat podoba (ale i tak będzie jazzmanką). Słuchając o fotografce agrafce z zacięciem maniaka lubi „dydlać” palce (czytaj cmokać).
Byłem ja, była Hania, dziś Agata – kolejne (obiecuję ostatnie) zdjęcie z tryptyku – poznaj moją rodzinę. Napisać publicznie o żonie słów kilka ? Niebezpieczne! Nigdy to nie wiadomo czy nie dostanie się wałkiem po głowie :-) Pierwsza recenzentka moich zdjęć, notorycznie zanudzana przeze mnie wszystkim co związane z fotografią i moją pracą. Bywa źródłem [...]
Byłem ja, była Hania, dziś Agata – kolejne (obiecuję ostatnie) zdjęcie z tryptyku – poznaj moją rodzinę. Napisać publicznie o żonie słów kilka ? Niebezpieczne! Nigdy to nie wiadomo czy nie dostanie się wałkiem po głowie :-) Pierwsza recenzentka moich zdjęć, notorycznie zanudzana przeze mnie wszystkim co związane z fotografią i moją pracą. Bywa źródłem pomysłów, impulsem do pracy, osobistą asystentką plenerową i moim piarowcem. Dyplomatycznie dodam tylko, że opisywanie zalet zajęłoby zbyt wiele wersów bloga, a że czasami zupa bywa za słona … No cóż.. wybaczam.
Dziś kolejne zdjęcie z cyklu – poznaj moją rodzinę. Wczoraj na tapetę padła moja faciata, dziś jeden z piękniejszych elementów mojej familii. Hanka ma już 3,5 miesiąca i każdego dnia wtajemniczana jest w arkana sztuki fotografii. Na chwile obecną moje tłumaczenia o kadrze, kompozycji, ekspozycji, czy świetle nie wiele do niej trafiają. W kwestii postprocesingu [...]
Dziś kolejne zdjęcie z cyklu – poznaj moją rodzinę. Wczoraj na tapetę padła moja faciata, dziś jeden z piękniejszych elementów mojej familii. Hanka ma już 3,5 miesiąca i każdego dnia wtajemniczana jest w arkana sztuki fotografii. Na chwile obecną moje tłumaczenia o kadrze, kompozycji, ekspozycji, czy świetle nie wiele do niej trafiają. W kwestii postprocesingu także zdaje się być mało zaangażowana. Obrabiać zdjęć nie chce, chociaż w monitor patrzy z otwartą buzią i wielkimi oczami (to ma po mamie). Zainteresowana jest głównie modelingiem, pozuje do zdjęć dość ochoczo. Poniżej zdjęcie z sesji na kanapie u dziadków.