Kiedy urodziła się Hania obudził się we mnie klasyczny instynkt tatusia – fotografa. Fotografowałem niczym paparazzi. W skrócie migawki w moich aparatach grzały się na całego. Każdy gest, każdy ruch, wszystko wydawało się istotne, każdy moment wart był uwiecznienia.
Z Wiktorem sprawa miała się inaczej. Były oczywiście zdjęcia po porodzie, pierwsze chwile w domu i… No właśnie. Mój brzdąc ma już 4.5 miesiąca a ja sobie uświadomiłem, że fotografem w moim domu powinna mianować się mama, a nie tata. To mama telefonem komórkowym robi obecnie zdjęcia moim dzieciom. A ja ? A ja, wykonałem w ostatnim czasie więcej fotografii dziecięcych dla moich klientów niż własnym maluchom. Najważniejsze, że każdemu kiedyś „zapala się lampka w głowie”. Chwyciłem za aparat podczas dzisiejszej kąpieli.
Róbcie zdjęcia swoim dzieciom ! Nie ważne czy zrobi je zawodowy fotograf, czy zrobimy je sami. Najważniejsze jest to, by je po prostu robić. Dzieci zmieniają się tak szybko, że sami tego nie dostrzegamy. Czas umyka, nie warto tracić cennych chwil. Ja swój błąd zamierzam nadrobić.





















