Sezon śluby 2007 zakończony, chwila oddechu przed kolejnym rokiem. Czas na spóźnione wakacje, każdy na nie przecież zasługuje :) Po naradzie z moją piękniejszą połową padło na Egipt. W kilku słowach o tym, co mnie urzekło, czyli fotograf ślubny w Egipcie.
Osiołki. W wielu regionach Egiptu popularne jak w Polsce niegdyś Wigry 3.

Transport miewa różne oblicza.

Handel. W tym Arabowie są mistrzami. Wytrwali i uparci.Na lądzie czy też na wodzie wszędzie wypatrzą potencjalnego nabywcę. Największe wrażenie zrobili na mnie kupcy na Nilu. Dziesiątki małych łódeczek zmasowanym atakiem nacierających na statki pełne turystów.

Negocjacje i prezentacje trwały od zmierzchu do świtu. Czy ktoś chciał czy nie :) Wystarczyło pokazać się na pokładzie by zostać obrzuconym wszelkiej maści arabskimi szatami zawiniętymi w worki foliowe (na wypadek gdyby towar wylądował w wodzie a nie na górnym pokładzie statku). Oni w nas to my w nich :)

Byli też wśród nich fotoreporterzy

Sklepy mięsne wychodzę klientowi naprzeciw. Towar jest eksponowany wprost na głównej ulicy.

Mówisz i masz. Klient wybiera własny kąsek :)

Nazwy sklepów bywają złudne. Chociażby perfumeria o nazwie…

Nubijczycy. Czarna ludność Egiptu. Niewielu ich już zostało, trafiliśmy do ich wioski w Asuanie.Trochę inny Egipt. Kolorowy.
Na początek herbatka.

Dzieci pozują w zamian za…. pstrykający długopis

Czasami za dolara

Zdarza się że bezinteresownie

Pustynia bywa cywilizowana

Służba zdrowia. Zawitaliśmy do kliniki. Bez obaw, przeżyliśmy, choć z zewnątrz wyglądało to niebezpiecznie.

Telefonia komórkowa

Jest na każdym kroku

Morze czerwone. Można się w nim zakochać. Cudowne kolory, przejrzysta woda, niesamowity podwodny świat. Coś, czego na próżno szukać w Polsce. Korzystałem do ostatniego tchu :)

Z pobytu na ziemi arabskiej przywiozłem kilkaset zdjęć. Bez obaw, nie pokaże ich wszystkich :)