Agnieszka | portret
Grudzień 29, 2009






Małe dzieci maja to do siebie, że trzeba do nich mówić dużo. Mówić ciągle i nie koniecznie z sensem. Wtedy skupiają swoją uwagę, płacz ustaje i pojawia się miły grymas na twarzy. Gadam więc do Hani różne rzeczy, Nie wiem czy coś z tego rozumie, ale śmieje się przy tym bardzo. Hania lubi kołysanki. Mistrzynią śpiewu jest w naszym domu mama. Niestety co dzień od wczesnych godzin porannych słyszę w całym mieszkaniu autorską kołysankę Agaty. Pieśń leci jakoś tak, cyt. „Jestem Hania, Hania Służenko, fotografka agrafka”. Pewnie coś pokiełbasiłem, ale słysząc to kilkanaście razy dziennie może się pomylić :-) Mam talent to przy tym „amatorszczyzna”. Gust muzyczny mojej córki nie jest jednak jeszcze określony i jej to się akurat podoba (ale i tak będzie jazzmanką). Słuchając o fotografce agrafce z zacięciem maniaka lubi „dydlać” palce (czytaj cmokać).

Byłem ja, była Hania, dziś Agata – kolejne (obiecuję ostatnie) zdjęcie z tryptyku – poznaj moją rodzinę. Napisać publicznie o żonie słów kilka ? Niebezpieczne! Nigdy to nie wiadomo czy nie dostanie się wałkiem po głowie :-) Pierwsza recenzentka moich zdjęć, notorycznie zanudzana przeze mnie wszystkim co związane z fotografią i moją pracą. Bywa źródłem pomysłów, impulsem do pracy, osobistą asystentką plenerową i moim piarowcem. Dyplomatycznie dodam tylko, że opisywanie zalet zajęłoby zbyt wiele wersów bloga, a że czasami zupa bywa za słona … No cóż.. wybaczam.
