Nie wiem co podaje GUS o ilości zawieranych małżeństw we wrześniu, ale moje statystyki mówią, że ten miesiąc należy do najgorętszych i nie chodzi mi tu bynajmniej o słupek rtęci na termometrze. Zważywszy na to, że ilość sobót i piątków w każdym miesiącu jest ograniczona i choćbym się dwoił i troił kalendarza nie rozciągnę, tak więc część par spotykam tylko na plenerach. Jedną z takich wrześniowych sesji był plener ślubny Uli i Gerarda.








